Who links to my website?
   
Blog > Komentarze do wpisu
POMAGANIE INNYM - CZYLI "SPISEK NATURY", BOGA LUB SIŁ WYŻSZYCH
Pomagać ludziom można w różny sposób: wspierać materialnie, finansowo lub też opiekować się nimi bądź pomagać im "mentalnie". Na wstępie pragnę zaznaczyć, że uważam iż BEZINTERESOWNE pomaganie potrzebującym: chorym, starym, niedołężnym, niepełnosprawnym, ogólnie - wszystkim tym, którzy naszej pomocy potrzebują bo bez niej nie są w stanie sobie poradzić jest DOBRE I POTRZEBNE. Jest to kwestia bezsporna, a także nie podlegająca dyskusji. Jeżeli na dodatek nasza BEZINTERESOWNA pomoc wymaga od nas WYRZECZEŃ I POŚWIĘCEŃ to jest to już rzecz SZLACHETNA I GODNA PODZIWU. W takim przypadku biję brawo i jak to się mówi - chylę czoła. Jednakże nie byłbym sobą, gdybym nie szukał "dziury w całym" i do czegoś się nie przyczepił. WŁAŚNIE SIĘ PRZYCZEPIŁEM I PROSZĘ: WYPROSTUJCIE MOJE POGLĄDY JEŚLI SIĘ MYLĘ, ALE UWAŻAM ŻE WIĘKSZOŚĆ WASZEJ BEZINTERESOWNOŚCI MOŻNA O KANT DUPY POTŁUC ...

Pewnego słonecznego dnia spacerowałem sobie po mieście. Odreagowywałem w ten sposób chwilową, nieco wymuszoną przerwę od blogowego świata [kto czytał dwie poprzednie notki ten wie o co chodzi] oraz najzwyczajniej w świecie dotleniałem swój mózg. W trakcie wspomnianego spaceru chciałem się "wyłączyć", kontemplować przyrodę, obserwować otoczenie i takie tam bzdety ... ale się nie dało. Mój umysł włączył sobie tryb myślenia ... STOP! ... odbiegam od tematu, a zatem wracamy do sedna sprawy:

CHYBA ZNALAZŁEM "SPISEK NATURY", BOGA, SIŁ WYŻSZYCH ... JAK ZWAŁ, TAK ZWAŁ ... WPRAWDZIE SŁUŻĄCY DOBREJ SPRAWIE, ALE SPISEK ZAWSZE SPISKIEM POZOSTANIE.

Wyobraźmy sobie taki oto przypadek, nieco wyidealizowany i przejaskrawiony:

Zosia od najmłodszych lat była dobrą dziewczynką. Miłą, grzeczną, zawsze radosną, uśmiechniętą i uczynną. Lubiła pomagać innym i nigdy nie oczekiwała niczego w zamian. Wystarczało jej zwykłe słowo "dziękuję" lub czyjś uśmiech. Wiele razy idąc ulicą i spotykając na swojej drodze żebraka, rzuciła mu jakiś "grosz" - nigdy nie obchodziło ją czy żebrak wyda go na chlebuś ze zboża, czy też "chlebuś w płynie". Pomagała swojej sąsiadce, starszej pani, która miała z racji wieku problemy z chodzeniem robiąc jej zakupy i od czasu do czasu sprzątając mieszkanie. Starsza pani w ramach "zapłaty" co jakiś czas zapraszała Zosię na pyszny placek ze śliwkami, szarlotkę lub inny wypiek. Jedynie w ten sposób mogła się odwdzięczyć, ale to i tak nie było potrzebne - Zosi wystarczał bowiem sam fakt, że mogła swojej sąsiadce pomóc. Sprawiało jej to radość. Pomagała bo chciała i czyniła to "BEZINTERESOWNIE".

Pewnego dnia bawiąc się z koleżankami na podwórku znalazła rannego kotka. Zawsze wrażliwa na krzywdę innych, zarówno ludzi i zwierząt, postanowiła zaopiekować się chorym stworzeniem. Zaniosła go do domu, rodzice wiedzieli, że aby pomóc zwierzęciu, potrzebna jest fachowa porada, także jeszcze tego samego dnia Zosia w towarzystwie mamy udała się z kotkiem do weterynarza. Lekarz wydał diagnozę i zalecił rekonwalescencję więc w domu naszej małej bohaterki zagościł nowy domownik. Kotek szybko zaprzyjaźnił się z dotychczas jedynym pupilem Zosi - kulawym pieskiem przygarniętym ze schroniska dla zwierząt. Rodzice Zosi nigdy nie zapomnieli tego pamiętnego dnia, w którym udali się razem z córką do schroniska. Radość Zosi i jej zadowolenie z faktu, że pomaga skrzywdzonemu przes los zwierzakowi były wręcz nie do opisania, szczera radość w oczach dziecka, na dodatek wynikajaca z tego, że właśnie komuś pomogło jest bowiem wspaniałym widokiem.

Jako nastolatka Zosia zaangażowała się w Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Co roku uczestniczyła w niej jako jedna z osób kwestujących na ulicach. Było to dobre i Zosia czuła się dobrze, bo wiedziała że w ten sposób pomaga potrzebującym dzieciom. Wiedziała już jaki będzie sens jej życia, jej własna droga samorealizaji i spełnienia - wiedziała, że jej drogą przez życie będzie pomoc innym ludziom, a w szczególności dzieciom. Tak na marginesie dodam, że jeszcze jako uczennica szkoły średniej i jeszcze jakiś czas potem Zosia była wolontariuszką w hospicjum. Potem ze zwględu na brak czasu wynikający z faktu, że poszła na studia, a także zangażowanie się w inne formy działalności na rzecz osób potrzebujących, niestety musiała przestać być wolontariuszką we wspomnianym miejcu. Nie martwcie się jednak, bowiem miejce Zosi w roli wolontariuszki w hospicjum zajęła jej młodsza siostra, wpatrzona w nią jak w obrazek i od najmłodszych lat naśladująca swą starszą, dobrą siostrzyczkę.

Tymczasem, jak wspomniałem powyżej, Zosia rozpoczęła studia pedagogiczne. Postanowiła bowiem, że będzie pomagać niepełnosprawnym dzieciom - nie pytajcie się mnie dokładnie o kierunek ani specjalizację, jestem w tych sprawach laikiem - niech Wam wystarczy to, że po studiach Zosia została jedną z wychowawczyń w szkole dla dzieci niepełnosprawnych umysłowo i miała "pod sobą" grupkę wychowanków. Bezinteresowna, zawsze skora do pomocy, pełna życia i radości, zawsze uśmiechnięta osoba, która nigdy nie oczekuje niczego w zamian za swoje uczynki może pracować i pracuje w miejscu, o którym marzyła. Robi to co chce, sprawia jej to radość i satysfakcję, wie że robi dobrze i realizuje się życiowo. Na dodatek jej za to płacą, czyli dzięki temu może się utrzymać, jakoś przeżyć i nie musi "cierpieć", że przez 8 godzin dziennie jest np. główną księgową w firmie - a pomagać może jedynie w wolnych chwilach. Zosia ma to szczęscie, że może pomagać CAŁY CZAS! Sytuacja wręcz idealna, nieprawdaż?

Posuńmy się dalej - Zosia w miejsu swojej pracy poznała przystojnego rehabilitanta, zakochali się w sobie i wzięli ślub. Urodziła im się dwójka dzieci - cudowne, zdrowe córeczki bliźniaczki. Kilka lat później Zosia wraz z mężem zaadoptowali niepełnosprawnego chłopczyka. Nasza bohaterka w tym momencie czuła się spełniona życiowo i potrzebna, czuła że żyje, pomagała potrzebującym nadal nie oczekując niczego w zamian i powiem Wam ... było to DOBRE.

Zosia nie narzekała na brak środków do życia, tak dla zabawy i rozrywki wzięła udział w Milionerach i ... wygrała 500 tysięcy złotych. Wystarczyło na wybudowanie domku jednorodzinnego zaraz obok domu rodziców [wspomnę, że do tej pory wraz z mężem i dziećmi Zosia mieszkała właśnie u nich, gdyż chociaż nie narzekała na brak pieniędzy nie stać ich było w obecnych czasach na zakup własnego, wymarzonego lokum]. Kupiła nowe meble, stare oddała zaś potrzebującym - taki sam los spotkał sprzęty AGD i RTV. Wszystko trafiło w ręce potrzebujących, a w domku Zosi pojawiło się nowe wyposażenie: Zestaw kina domowego z telewizorem 40 cali, potężna wieża STEREO, lodówka klasy A+, piekarnik z funkją samoczyszczenia i wiele, wiele innych, których wymieniał nie będę bo nie ma sensu. Ważne jest tylko to, że nawet przy tej okazji Zosia mogła komuś pomóc, tym razem ofiarowując swoje stare, ale jak najbardziej przydatne i działające rzeczy. Zresztą wiele osób tak robi i jest to DOBRE. Zapomniałem napisać - że przez całe Życie Zosia wraz z rodzicami wrzucała swoje stare, ale nadające się do noszenia ubrania do pojemników PCK.

Co by tu jeszcze napisać o Zosi ... chyba tylko to, że nadal była wolontariuszką Fundacji WOŚP, brała udział w Duchowej Adopcji Dziecka w Afryce, nie gardziła też wspomaganiem Akcji Pajacyk, co tu dużo mówić ... CHODZĄCA DOBROĆ, ANIOŁ NIE KOBIETA, ZOSIA - DOBRO WCIELONE. "CUD, MIÓD I PALUSZKI".

KONIEC PRZYKŁADU :)

W tym momencie większość z Was podziwia Zosię i cieszy się, że ludzie tacy jak ona istnieją jeszcze na tym świecie, że pomagają innym nie oczekując niczego w zamian. Że to co robią jest szlachetne i bezinteresowne, że służą DOBRU i że dzięki nim Ci, którzy znaleźli się w potrzebie mają wsparcie, mogą przeżyć chwile radości i wiedzą, że nie są na tym świecie pozostawieni samym sobie. Większość ludzi się z Wami zgodzi, przytaknie, ALE NIE WUJEK RAZ ...

Jeśli dobrze przeczytaliście to co napisałem w przykładzie i wychwyciliście tekst pogrubiony, być może dostrzeżecie to co ja i się ze mną zgodzicie. Otóż jedyną dobrą rzeczą wynikającą dzięki Zosi jest to, że niesie ona pomoc potrzebującym. Jej motywy nie są bowiem ani szlachetne ani tym bardziej bezinteresowne. Owszem, większość z Was zakrzyknie teraz  z oburzeniem "RAZ! CO TY PLECIESZ, PRZECIEŻ ZOSIA TO DOBRO WCIELONE, WIĘCEJ TAKICH JAK ONA!!!". Ja Wam w tym momencie przytaknę - OWSZEM, WIĘCEJ TAKICH LUDZI JAK ZOSIA, JAK NAJWIĘCEJ - LECZ DALEJ POZOSTANĘ PRZY SWOIM, ŻE ANI TO SZLACHETNE ANI BEZINTERESOWNE. JUŻ WYJAŚNIAM DLACZEGO TAK SĄDZĘ ...

OTÓŻ, ZOSIA JEST JEDNĄ Z OFIAR WYKRYTEGO PRZEZE MNIE "SPISKU PRZYRODY". JEJ DZIAŁANIA SĄ BEZINTERESOWNE JEDYNIE POZORNIE, W RZECZYWISTOŚCI BOWIEM ZOSIA OTRZYMUJE ZA SWOJE DOBRE UCZYNKI NAGRODĘ, KTÓRA NIEUSTANNIE PCHA JA W KIERUNKU DOBRA ORAZ DALSZYCH DZIAŁAŃ TEGO RODZAJU.

Czytaliście przykład to wiecie o co mi chodzi. Nie wiecie? Już wyjaśniam:

Zosia widzi krzywdę, czuje się źle w obliczu cudzego nieszczęścia - gdy pomoże, przychodzi poczucie radości z tego, że pomogła, poczucie spełnionego obowiązku ... przepraszam, nie spełnionego obowiązku bo pomaganie to przecież nie obowiązek, poczucie szczęścia, spokoju i błogości, że dzięki niej świat jest chociaż odrobinę lepszy. I jest to właśnie jej nagroda, która stanowi "główny motor" działań Zosi. Tak samo jak to, że jemy coś bo nam smakuje,  że spółkujemy bo jest to przyjemne i przeważnie kończy się orgazmem [co to orgazm, każdy wie - mega przyjemność:)], że jak osiągniemy nasz cel to odczuwamy satysfakcję z jego osiągnięcia i dlatego do wpomnianego celu dążymy. Podsumowując:

ROBIMY COŚ I GDY TO ROBIMY ODCZUWAMY SPEŁNIENIE, RADOŚĆ, SATYSFAKCJĘ I SZCZĘŚCIE Z NASZYCH DZIAŁAŃ ORAZ EFEKTÓW JAKIE WSPOMNIANE DZIAŁANIA PRZYNOSZĄ [OCZYWIŚCIE JEŚLI EFEKTY POKRYWAJĄ SIĘ Z OCZEKIWANIAMI] - TE ODCZUCIA TO JEST WŁAŚNIE NASZA NAGRODA, KTÓRA SPRAWIA, ŻE NADAL TO WSZYSTKO ROBIMY - JEMY, UPRAWIAMY SEKS, RYWALIZUJEMY ZE SOBĄ W RÓŻNYCH DZIEDZINACH, REALIZUJEMY SWOJE CELE, POMAGAMY INNYM, ITD.

CZYNIMY DOBRO BOWIEM PRZYNOSI NAM TO POZYTYWNE EMOCJE I POZWALA POZBYĆ SIĘ TYCH NEGATYWNYCH, CZYLI POCZUCIA CZYJEJŚ KRZYWDY, CIERPIENIA LUB TEGO, ŻE KTOŚ JEST W POTRZEBIE A MY NIC NIE ROBIMY - TO JEST WŁAŚNIE WSPOMNIANY PRZEZE MNIE WE WSTĘPIE "SPISEK NATURY" I ŻEBY GO WAM POKAZAĆ WYMYŚLIŁEM POSTAĆ ZOSI

TAK SKONSTRUOWAŁA NAS PRZYRODA, BÓG CZY TEŻ [tu wstaw wyraz zgodnie ze swoimi poglądami :)] I NIE MA W TYM NIC ZŁEGO, ŻE ODCZUCIA JAKIE OPISAŁEM POWYŻEJ SĄ MOTOREM NASZYCH DZIAŁAŃ, ale nikt mi nie wmówi, że działa wówczas bezinteresownie !!!

MOJA WYMYŚLONA ZOSIA NIE JEST ANI BEZINTERESOWNA, ANI SZLACHETNA, ANI GODNA PODZIWU, WCALE SIĘ TEŻ TAK NAPRAWDĘ NIE POŚWIECA - JEDYNIE JEST SPRAWCZYNIĄ DOBRYCH UCZYNKÓW. TAK SAMO JAK CAŁA MASA LUDZI ZAJMUJĄCYCH SIĘ POMAGANIU INNYM. 

Pokażcie mi bowiem osobę, która pomaga komuś lub się kimś opiekuje chociaż woli w tym momencie robić sto innych rzeczy sprawiających jej radość i satysfację. Zaznaczam od razu, że wspomniana pomoc nie może wynikać z poczucia obowiązku oraz tego, że osoba pomagająca jest matką, ojcem, córką, synem, przyjacielem lub innym bliskim osoby potrzebującej. Czy istnieją tacy ludzie, którzy robią coś czego nie lubią i czego nie muszą robić, bo mogą w danym momencie robić coś innego - sprawiającego im przyjemność a jednak się poświęcają czynnościom, które ich męczą i robią to wszystko na dodatek wcale nie z poczucia obowiązku?. Sądzę, że tak ... ale jest ich BARDZO MAŁO. TO SĄ PRAWDZIWI BOHATEROWIE - ZMAGAJĄ SIĘ BOWIEM TYM SAMYM Z SAMYM SOBĄ I SWOJĄ NATURĄ, NIERZADKO PONOSZĄC SWOJE MAŁE "OFIARY". TAKICH LUDZI NALEŻY PODZIWIAĆ.

1) Pomóż osobie która jest twoim wrogiem, wiedząc że jedyną "zapłatą" będzie dalsza wojna.

2) Oddaj całą wygraną na "zbożne" cele chociaż i tobie przydałby się np. nowy telewizor i inne rzeczy a potem żyj w świadomości, że zamiast całej kwoty, mogłeś oddać jej większość i co nieco zostawić dla siebie, a ty "frajer" tego nie zrobiłeś - czuj się z tym źle, ale pomóż innym nie zaspokajając w tym momencie swoich potrzeb.

3) Idź z żoną/mężem kwestować na mrozie, chociaż wolisz siedzieć przy telewizorze w ciepłym mieszkaniu bo kwestowanie w takich warunkach Cię "nie bawi". Idż i poświęć się dla dobra innych.

4) Zmuś się do pomocy potrzebującym, chorym itd. chociaż będą w Tobie budzić obrzydzenie i wolałbyś jedynie dać "kilka złotych" na ich wsparcie by samemu nie być narażonym na ich widok.

5) Wygraj telewizor plazmowy lub "potężny" komputer i oddaj go od razu do domu dziecka, a u siebie w domu zostaw starego RUBINA i wiekowie PENTIUM. A nie na odwrót.

6) Oddawaj część zysku wypracowanego przez swoją firmę na pomoc dla potrzebujących nie po to, by uniknąć podatku, nie jako sponsor, nie jako organizator akcji "od każdego kupionego jogurciku naszej firmy przeznaczamy 2gr na biedne dzieci", nie jako dobroczyńca świetle fleszów, lecz jako anonimowy ofiarodawca.

WÓWCZAS POWIEM, ŻE TWOJE DZIAŁANIA SĄ BEZINTERESOWNE, GODNE POCHWAŁY, PEŁNE POŚWIĘCEŃ I WYRZECZEŃ. INACZEJ - WYBACZ, ALE JEDYNIE POMAGASZ - CHOCIAŻ TO I TAK JEST WIELE. OWSZEM DOBRZE, ŻE POMAGASZ ALE NIE WMÓWISZ MI, ŻE BEZINTERESOWNIE.

CZYTELNIKU! - NIE ZADAWAJ MI TERAZ PYTAŃ W STYLU: "A TY RAZ79 WOGÓLE POMAGASZ? JEŚLI TAK TO JAKIE SĄ TWOJE MOTYWY? BYŁBYŚ ZDOLNY DO POŚWIĘCEŃ O JAKICH PISZESZ? JAKIE MASZ PRAWO DO KRYTYKI?". NIE ATAKUJ MNIE TEŻ STWIERDZENIAMI: "CHŁOPIE, CZEPIASZ SIĘ! SZUKASZ DZIURY W CAŁYM!, PRZEINACZYŁEŚ WSZYSTKO, SZUKASZ DRZAZGI W CZYIMŚ OKU A NIE DOSTRZEGASZ BELKI W SWOIM [jakoś tak to szło]". UPRZEDZĘ CIĘ I POWIEM TAK:

JA JESTEM ZŁY, EGOISTYCZNY, NIEDOBRY, NIEZDOLNY DO POMOCY, W KAŻDYM DZIAŁANIU SZUKAM KORZYŚCI DLA SIEBIE I WOGÓLE REPREZENTUJĘ SIŁY ZŁA ORAZ CIEMNOŚCI. UWIELBIAM WBIJAĆ KIJ W MROWISKO, WPROWADZAĆ ZAMĘT W "TOWARZYSTWACH WZAJEMNEJ ADORACJI" I PATRZEĆ OD "DUPY STRONY" PODCZAS ROZKŁADANIA DANEGO ZAGADNIENIA "NA CZYNNIKI PIERWSZE". TAKI JUŻ JESTEM I DOBRZE MI Z TYM :)

NA KONIEC PROŚBA: ZGÓDŹ SIĘ ZE MNĄ CO DO "SPISKU NATURY", ZMIESZAJ MNIE Z BŁOTEM I SPRAW TYM SAMYM, ŻE POZOSTANĘ PRZY SWOIM ZDANIU ALBO PRZEKONAJ MNIE JAKIMIŚ DOBRYMI ARGUMENTAMI, ŻE SIĘ MYLĘ. NIE JESTEM BOWIEM NIEOMYLNY - NIEOMYLNY JEST JEDYNIE KATOLICKI PAPIEŻ ;)

Amen!

PS: A teraz wybaczcie ale idę sobie zrobić "blogówkę" [nareszcie!] bo mam chwilę czasu, chcę to zrobić i mi to sprawia przyjemność. Przy okazji pomogę Wam w podniesieniu oglądalności Waszych blogów  :)

sobota, 13 września 2008, raz79
Komentarze
2008/09/13 22:13:08
Napisałam taki długaśny elaborat w komentarzu i mi go zeżarło ;) (może i lepiej), więc krótko:
1) zgadzam się: pobudki naszych działań nie zawsze są bezinteresowne, częściej jest to zapobieganie wyrzutom sumienia lub budowanie pozytywnego obrazu samego siebie. Nie chodzi własciwie o tych potrzebujących, tylko o spokój duszy własnej (podobnie jak po stracie kogoś bliskiego nie żałujemy jego samego, tylko żałujemy, że zostaliśmy bez niego, że już się do nas nie uśmiechnie, nie porozmawia z nami itp. Jestesmy smutni ze swojego powodu)
2) Mimo wszystko jednak staram sie wierzyć za Rousseau, że człowiek z natury jest dobry
3) Cukierkowej Zosi nie chciałabym jednak spotkać ;)
Pozdrawiam Razie,
O.
PS. Razie, ale mącisz ;) niczym ongiś Kant i jego filozofia moralności ;)
-
Gość: jenna, adui142.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/09/13 23:38:19
hehe, weszłam to przypadkiem.. i tak czytam co tu piszesz.. początkowo byłam zachwycona.. lecz czym bardziej się zagłębiam, moje zdanie kastrofalnie się zmiania... nigdy mnie jeszcze tak nie zaciekawił czyjś blog jak Twój.. byłam wręcz "podniecona" wchodząc coraz bardziej w Twoje życie i w to co piszesz.. ale czytajać Twój ostatni wpis przejrzyście widać jaki jesteś obłudny... żal mi Ciebie, nazywasz rzeczy i probujesz sobie wytłumaczyć sytuacje, jakieś wydarzenia, dzięki którym ludzie są szczęśliwi a Ty nie potrafisz..(nie musi tak być, ale akurat w tekście tak to przedstawiłeś) taka Zosia nie istnieje, a taki wyidealizowany jej obraz ukazuje jeszcze bardziej iż to co piszesz jest zwykłym bełkotem człowieka który dobro sprowadza do karykaturalnego zachowania ludzi... ten taki jak to nazwałeś "spisek natury" w Twoim przypadku istenieje..ale u ludzi widzących tylko swoje ego, gdyż to co robia to tylko bo podnieść swoja ocenę, patrzących egoistycznie tylko na siebie.. i sie nie dziwie ze doszedłeś do takich wniosków bo jak sam napisałeś jesteś egoistą.... itd..
blog jest jak najbardziej widze otwarty na wszelakie opinie.. więc nie obrazisz sie ze bardziej go nie skrytykuje.. bo jestem przypadkiem tej "dobrej" Zosi.. ale pomimo że się nie zgdadzam z tym co piszesz to fascynujesz mnie... dlatego w ogole cos tu napisałam..
pozdrawiam wszystkie cizie liżące Ci to co trzeba :**
-
2008/09/14 00:55:06
powiem krotko, masz racje!
-
2008/09/14 02:21:49
Obiezy_swiatka,
Pisz krótko, zwięźle i na temat - od długich elaboratów i nudnych notek to ja tu jestem ;)
Ad 1) Widzę, że mniej więcej wiesz o co mi chodzi.
Ad 2) Człowiek to tylko człowiek, jedni lepsi, inni gorsi :)
Ad 3) A ja tak i to bardzo :)
Wiesz ... ja jestem ogólnie zakręcony jak świński ogon, ale nieważne ...
Również pozdrawiam :)

Jenna,
Na początek dwa pytania: 1) Co cię początkowo zachwyciło i zaciekawiło? 2) Gdzie tu obłuda? Ja piszę czystą prawdę, a ta niestety nie zawsze bywa wygodna.
Teraz nawiązanie do komentarza:
Przeczytaj notkę jeszcze raz, ale proszę - ZE ZROZUMIENIEM, bo tej umiejętności najwyraźniej Ci za pierwszym razem zabrakło. Blog owszem jest otwarty na wszelkie opinie, ale błagam o jakieś konkrety - bo niestety bełkot wyłania się nie z mojej notki, lecz twojego komentarza. Uwierz, wcale nie jestem w tym momencie złośliwy.
Gdybym był, to stwierdziłbym, że najpierw piszesz: "taka Zosia nie istnieje" [zresztą wiem to, bo sam ją wymyśliłem na potrzeby wpisu] a potem dodajesz: "bo jestem przypadkiem tej "dobrej" Zosi" co jest jawną niekonsekwencją - wiem, że pisałaś pod wpływem wzburzenia, dlatego się do tego nie przyczepię ;)
Ochłoń, przemyśl i odpisz.
Co do fascynacji - źli chłopcy zawsze fascynowali grzeczne dziewczynki ;)
Dlaczego pozdrawiasz jedynie wszystkie Cizie, które liżą mi co trzeba ? Pozdrów też wszystkie Cizie, które się ze mną nie zgadzają, chłopców też nie pomiń - na tym blogu nie dyskryminujemy nikogo!.
No i krytykuj sobie do woli, ulżyj sobie - zacytuję tekst pewnej piosenki: "OCENIAJ MNIE, NIECH JAD STRUMIENIAMI LEJE SIĘ!" :)

Marga77,
Marguś, jesteś pewna że mam rację? Bo jeśli tak, to według Twojej przedmówczyni niezła z Ciebie Cizia ;)
-
2008/09/14 04:15:38
jestem pewna, bo nie dosc, ze ze mnie niezla cizia, to do tego, jeszcze Zosia ;)))
-
2008/09/14 11:37:38
Ja pozwolę się nie zgodzić z Tobą drogi Wujku Razie. To znaczy nie do końca:)
Zgadzam się, że człowiek pomaga drugiemu człowiekowi dla lepszego własnego samopoczucia. JAki ma w tym interes? Dobre własne samopoczucie. Teraz nalezołaby postawić pytanie, czy takie działanie jest interesowne? Gdyby za opiekę nad staruszką była potencjalna szansa otrzymania majatku po niej to wówczas widać interesowność. Czy dobre własne samopoczucie jest z tym porównywalne?
Poza tym wszelkie działanie czyniące dobro nie powinno być tak naprawdę poddawane dyskusji. Ilez ludzi komuś dopierdala, kładzie kłody pod nogi dla własnej chorej satysfackcji, więc zostawmy tą Zosię w spokoju i niech będzie jak najwięcej takich ludzi.
-
2008/09/14 11:52:17
Marga77,
Wow! :)

Kasiar74,
Widzę, że niestety tak samo jak Jenna nie do końca mnie zrozumiałaś (kurcze, a spłodziłem chyba najdłuższą notkę w historii i wyjaśniłem tam wszystko, jak mi się wydawało dokładnie)- a zatem rzeczowo Ci wyjaśnię: Otóż mi nie chodzi w "spisku natury" o to, że pomagamy bo chcemy być zadowoleni i szczęśliwi, ale o to że WIĘKSZOŚĆ LUDZI UWAŻA, ŻE POMAGA BEZINTERESOWANIE - ALE TAK NAPRAWDĘ PRZYRODA WYNAGRADZA ICH POCZUCIEM SATYSFAKCJI, CZY TEGO CHCĄ CZY NIE I TO JEST ICH NAGRODA. DLA WIĘKSZOŚCI JEST TO "MOTOR DZIAŁAŃ" KTÓRY SKŁANIA ICH DO DALSZEGO POMAGANIA. Rozumiesz już?
Zadaję też pytanie ile osób pomagałoby innym, gdyby było im to obojętne czy pomagają czy nie albo jeśli czuliby się co gorsza w trakcie pomagania źle?
Na przykład taki morderca - zazwyczaj morduje bo sprawia mu to przyjemność, albo jest mu obojętne czy zabije czy nie - bez różnicy. Dlatego może to zrobić. Inny człowiek, np. ja czy ty - jeśli odebrałby komuś życie to na pewno czułby się z tym paskudnie i to odczucie stanowi pewien "hamulec". Wyobrażasz sobie kogoś, kto morduje, bo chce - ale nie sprawia mu to przyjemności i cierpi, jednak nadal to robi chociaż nie musi? Nie ma takiej możliwości.
Stąd moje pytanie - czy jesteś w stanie poświęcić się i pomóc komuś, chociaż wiesz, że źle się z tym poczujesz i nie chcesz akurat temu komuś pomóc?
NA KONIEC JESZCE JEDNO, ŻEBY NIE BYŁO NIEDOMÓWIEŃ: ODCZUCIA JAKICH DOZNAJEMY W TRAKCIE DOBRYCH CZY ZŁYCH UCZYNKÓW W ZNACZNEJ MIERZE SĄ WYPADKOWĄ WYCHOWANIA I SWOISTEGO "ZAPROGRAMOWANIA" DZIECKA PRZEZ RODZICÓW W TRAKCIE WYCHOWANIA. ALE TO TEMAT NA ODRĘBNĄ NOTKĘ :)
Pozdrawiam - a reszta niech przed komentowaniem notki przeczyta moją odpowiedź dla Ciebie :)
-
2008/09/14 13:26:30
Wszyscy jesteśmy egoistami. Otaczamy się ludźmi z którymi NAM jest przyjemnie i robimy rzeczy które MY czujemy potrzebę zrobić. Proste.
-
2008/09/14 14:37:48
ło esu, za dlugie to, nawet jak na ciebie.
ale mignely mi ciekawe komentarze wiec moze przeczytam wieczorem bo teraz za nic tyle czasu nie wyskrobie. poza tym skrobanki sa nielegalne.

wiec do wieczora!
-
2008/09/14 16:03:30
ależ mi się spodobało to co napisałeś :) i dobrze, poprieram Twoje zdanie ,
Raz ? filozofią moralności zajechało i dobrze ,
wszyscy jesteśmy egoistami i widzimy tylko czubek własnego nosa,
przecież teraz nie spotkasz takiego co to swoje bogactwa oddaje dla biednych i sam żyje w nędzy ... nie ma takich ludzi ... no może święci niektórzy ...
-
2008/09/14 19:58:02
To ja krótko. Reasumując uważasz, że działanie nie jest bezinteresowne jeśli nie wiąże się z męczeństwem, jest dokonywane wbrew sobie, jest nam nie po drodze, wszelkie inne działania które dają nam satysfakcję z racji tego, że są nam życiowo po drodze nie mogą nosić znamion bezinteresowności.
Czyli jak mi praca sprawia przyjemność i przynosi satysfakcję to faktycznie rzecz biorąc nie pracuję tylko się dobrze bawię i nie powinnam domagać się wynagrodzenia. Bogacz oddający część majątku biednym jako prawdziwy i rasowy egoista robi to dla siebie, nie dla innych.
-
2008/09/14 20:55:24
No jest tak jak piszesz, ale czy to stanowi dla Ciebie odkrycie? Zdecydowana większość naszych działań ma związek z nagrodą, której oczekujemy. Nie zawsze od razu, czasem w przyszłości i nie na pewno. Tak jest np. z uprzejmością wobec innych, drobnymi przysługami. Oczekujemy rewanżu, albo chociaż gotowości do rewanżu. Zosia pomagająca biednym też oczekuje rewanżu. Nie od nich, bo oni nic nie mają i nie umieją się odwdzięczyć. Ona "kupuje" sobie poczucie, że jej też kiedyś ktoś pomoże. Jeżeli pomożesz komuś "bezinteresownie", to w istocie nakładasz na niego zobowiązania. I to jest właściwe, dzięki temu jesteśmy społeczeństwem i mamy swoje środowiska.
Zauważyłem, że ludzie czują to i czasem nie chcą mieć zobowiązań. Dlatego jeśli coś dla nich zrobisz, to usilnie chcą postawić kawę, żeby mieć zobowiązanie z głowy. Żeby móc Cię olać, kiedy Ty o coś ich poprosisz. Tak też jest. I to akurat mnie zasmuca.
-
2008/09/15 02:21:11
Unforseeable,
Owszem, egoistami są wszyscy - w większym lub mniejszym stopniu. Aby być dobrym i czynić dobro tak naprawdę to należy własny egoizm poskromić.

Made_in_poland-girl,
Zachęcam do lektury, może nie zaśniesz w połowie ;)

Universal_truth,
Przypomniała mi teraz się historia z "wdowim groszem". Owszem pomaganie jest czynem dobrym samym w sobie, ale jeszcze lepiej jest dać coś NAPRAWDĘ OD SIEBIE Z POŚWIĘCENIEM niż rzucać, przepraszam za wyrażenie - "ochłapy".

Kasiar74,
Znowu nie tak ... mi chodzi o to, że jeśli pomagasz i to Ci sprawia radość, to owszem - jest to dobre, ale się nie poświęcasz. Jeśli zaś pomaganie komuś będzie wymagać od Twojej osoby pewnych "ofiar", wyrzeczeń i walki z własnymi słabościami - to jest to wtedy poświęcenie. Jeśli pomagasz jedynie bo lubisz, bo chcesz, bo Ci to sprawia przyjemność - to wybacz, ale takie z tego poświęcenie jak z "koziej dupy trąba", owszem dobrze że pomagasz i tego nie kwestionuję, ale jest to jedynie ZWYKŁA POMOC.
Poza tym istnieje jeszcze sytuacja, gdy dane działania są Ci obojętne i jest Ci wszystko jedno czy np. zjesz sobie pizzę za powiedzmy 20zł czy dasz te pieniążki na biedne dzieci. Decydujesz się dać na dzieci, dałaś i nie czujesz nic, ani nie żałujesz że nie zjadłaś pizzy ani się nie cieszysz, że dałaś na dzieci. Jak nazwiesz taki przypadek? :) No ale nie chcę zbytnio gmatwać.
Co do pracy: co stoi na przeszkodzie pracować i jednocześnie odczuwać ze swojej pracy przyjemność? To nic złego, na dodatek jeśli Ci za to płacą to już wogóle sielanka. Mało ludzi tak ma, chociaż wielu chciałoby tak mieć :)
Tak samo z nauką: przecież słyszy się o nauce przez zabawę, etc. No ale odbiegam od tematu.
Bogacz oddający część majątku biednym nie jest egoistą i owszem - robi to dla innych [jeśli nie robi tego "pod publiczkę w błysku fleszy"], ale jakie to poświęcenie z jego strony jeśli sprawi mu to przyjemność i odda jedynie część majątku, taką która nie nadszarpnie jego "stanu posiadania i stopy życiowej"? Owszem, jego czyn jest dobry ale nic poza tym. Jeśli zaś jego czyn sprawi, że powiedzmy - przez jakiś czas nie będzie on mógł żyć na takim poziomie jak do tej pory, to już jest poświęcenie.
Kurcze, nie wiem czy dobrze to ująłem bo jest już późno ale mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi.
W całym opisanym "spisku natury" chodzi mi o to, że często ludzie myślą iż działają bezinteresownie, a tak w zasadzie nie zdają sobie sprawy z pobudek, które naprawdę nimi kierują i odczuć, które pchają ich do tych działań.
Większość pomagających cieszy się, że pomaga i jak pomoże to odczuwa z tego powodu pewien komfort - to nie jest złe, że tak jest - ale właśnie tak działa natura, chociaż tego nie odczuwamy, te odczucia są pewną formą wynagrodzenia - a co by było gdyby ich zabrakło? Ile pomagających w obliczach braku tych odczuć nadal by pomagało? O to mi chodzi ... no ale o tym pisałem w notce, powtarzam się, więc milknę :)

Alex-2001,
No widzisz Alex, siedziałem, myślałem, sądziłem że odkryłem "Amerykę" a ty sprowadziłeś mnie na ziemię. Na dodatek napisałem wywody długie niczym Sienkiewiczowska Trylogia a mogłem ująć cały problem w dwóch zdaniach. Ogłaszam, że się w tym momencie załamałem ;) A tak na serio, po prostu chciałem nieco bardziej zastanowić się nad tym zjawiskiem i podzielić z Wami wnioskami do jakich doszedłem :)
Co do kwestii zobowiązań, stawiania kawy i odwdzięczania się - słusznie to ująłeś i masz niestety rację - poza tym to jest to temat rzeka, idealny na osobną notkę, ale jeszcze nie teraz.


-
2008/09/15 03:20:04
1. "Wyobrażasz sobie kogoś, kto morduje, bo chce - ale nie sprawia mu to przyjemności i cierpi, jednak nadal to robi chociaż nie musi? Nie ma takiej możliwości." jest. to sie nazywa choroba psychiczna.

2. no ameryki nie odkryles. jakos nie zasnelam ;) ale, nieskromnie przyznam, ze juz na poczatku wyniuchalam do czego pijesz. jesli chodzi o pomaganie to robimy to najczesciej wtedy gdy zyski przewyzszaja koszty. jednak, jak slusznie zauwazyles, niektorzy pomagaja rowniez wtedy gdy to koszty sa wieksze. i, jak rowniez zauwazyles, robia to po to by podniesc sobie samoocene. wyszystko pieknie, jest to prawda (jak ktos nie wierzy to odsylam do ksiazki "psychologia spoleczna" aronson, wilson, akert, wyd zysk i s-ka. ksiazka baaaaaaaardzo przystepnie napisana, czasem az za bardzo, sa rysuneczki i takie tam...).
ALE!
no jasne, musialo byc jakies ale :P nie bylabym soba hehehe
rozrozniasz zwykla pomoc oraz pomoc bezinteresowna (a czasem nawet mieszasz to z poswieceniem co wg mnie jest jeszcze czyms innym). i dla ciebie wyznacznikiem, ktore jest ktore, staje sie przyjemnosc odczuwana po udzieleniu pomocy. i tu wlasnie sie nie zgodze. kazda, normalnie funkcjonujaca jednostka, nie majaca bardzo zaburzonego obrazu samej siebie, dazy do podwyzszenia swojej samooceny. wg mnie jest to tak naturalne i nierozerwalne z nami jak... oddychanie? i nie mowie tu o samym braniu wdechow powietrza tylko o transporcie tlenu w organizmie. a jesli cos jest dla nas stanem ciaglym, naturalnym to nie moze byc 'zyskiem'.
wiec ja nadal bede rozrozniac "zwykla pomoc" od "pomocy bezinteresownej" w zyskach i stratach typu pieniadze, czas, stres, ryzykowanie zdrowiem/zyciem itd.
-
2008/09/15 03:23:18
alex-2001 - dokladnie. o ile dobrze pamietam to nazywa sie to "norma wzajemnosci". i dziala nie tylko na zasadzie "ja pomoge panu X to kiedys pan X pomoze mi" tylko rowniez "skoro ja pomagam 'obcym' to i inni 'obcy' mi pomoga"

btw bardzo ladne imie ;) (jesli to od imienia)
-
Gość: ksiezycowa, chello089076184237.chello.pl
2008/09/15 09:03:23
Zgodze sie z Toba .. tylko ja ubiore w to w inne slowa ... Zoska pomagala interesownie sprawiajac sobie tym przyjemnosc ..ale takze dlatego, ze wedle powiedzenia..: dajesz dobro otrzymujesz dobro, dajesz zlo wraca do Ciebie ... Ubespieczala sie w taki sposob ... jednak ja wole ludzi ktorzy pomagaja nawet interesownie od tych ktorych nic nie rusza :))))))))))) pozdrawiam serdecznie :))))))))))))
-
2008/09/15 10:21:42
Raz,
Dzieki Ci za satysfakcję, którą mi dałeś ogłaszając swoje "załamanie" :) Uśmiałem się na głos, a to nieczęste.
Notkę napisałeś strasznie długą, walnąłeś właściwie wykład. Czemu nie? Pisz jak Ci natchnienie dyktuje, najwyżej ktoś zacznie robić skróty z Raza, jak z lektur szkolnych ;)

Made_in_poland-girl,
:) Zgodziliśmy się perfekcyjnie, czy to coś znaczy?
BTW - Oczywiście, że od imienia, chociaż nie mojego. My name is Paul, call me Alex ;)
-
2008/09/15 10:53:32
przeznaczenie?! ksiaze?! :D

łee... myslalam, ze laczy nas rowniez imie :)
-
2008/09/15 15:21:14
No widzisz, o to własnie biega, że Ty uważasz iż bezinteresowne działanie to takie które wymaga poświęcenia. Bezinteresowność kojarzy Ci się z męczeństwem z robieniem rzeczy na które normallnie nie ma się ochoty.
Oka ja rozumiem o co biega w tym wpisie, że człowiek tak naprawde pomaga dla własnego dobrego samopoczucia i to jest niby ta interesowność i spieram się dla zasady bo w sumie każde działanie które jest dobre, jeśli nie jest czynione wyłącznie dla poklasku i błysków fleszy powinno być wspierane. Bo w sumie naprawde najłatwiej siąść przed komputerkiem i ponarzekać, że taka pani Zosia czy pan Rysiu to pomaga innym żeby lepiej się poczuć i nie ma to nic wspólnego z bezinteresownoscią i rozgrzeszyć w ten sposób to że nam się nic nie chce uczynić dla innych. Ale to mój punkt widzenia;) Ty możesz mieć przecież swój.
-
2008/09/15 17:22:30
mniej więcej wiem, o co cho, jednak uważam, że Zośka mimo wszystko zasługuje na podziw, bo nie kazdego stać na pomoc innym, nawet tylko po to, by poczuc sie lepiej ;)
-
2008/09/15 19:12:24
Made_in_poland-girl,
Ad 1. Chciałem raczej rzec: "wyobrażasz sobie kogoś normalnego, kto ..." :)
Ad 2. Ja się na psychologii nie znam, jestem prostym chłopakiem z prowincji nieoczytanym w książkach wielkich myślicieli ;)
Co do Twojego "ale":
"wiec ja nadal bede rozrozniac "zwykla pomoc" od "pomocy bezinteresownej" w zyskach i stratach typu pieniadze, czas, stres, ryzykowanie zdrowiem/zyciem itd." - no i o to właśnie mi cały czas chodzi, ze wg. Ciebie i większości ludzi w pomocy bezinteresownej poświęcasz coś, ryzykujesz coś, itd.nie oczekując niczego w zamian - ALE WIĘKSZOŚĆ CZY TEGO CHCE CZY NIE I TAK DOSTAJE OD NATURY COŚ W ZAMIAN, BO TAK NAS PRZYRODA SKONSTRUOWAŁA - POCZUCIE SATYSFAKCJI. Czyli jednak coś dostajesz w zamian, chociażby to były jedynie emocje i odczucia :) To jest właśnie wspomniany "spisek natury". I wcale nie jest to złe, a nawet dobre - bo dzięki temu mamy więcej pozytywnych zachowań, ale spisek spiskiem zawsze pozostanie - jak już napisałem na początku notki.
Dobra, kończę bo zaczynamy wałkować w kółko to samo :)

Ksiezycowa,
Ależ ja w notce napisałem, że Zosia robiła DOBRZE i że jej się to chwali, jednakże zawsze mogła czynić lepiej, bo nie zawsze jej działanie, pomimo pozorów było takie "kryształowe".
Również pozdrawiam :)

Alex-2001,
Notka jest taka długa bo mnie praktycznie 2 tygodnie nie było i to chyba z "głodu" pisania wynikło, następna będzie O WIELE KRÓTSZA - OBIECUJĘ :) Kiedyś wydam książkową Wersję bloga i go nazwę: "Raz79 do poduszki, czyli najlepszy sposób na bezsenność".
Alex & MIPG ... hmmm... czyżby początek jakiejś wirtualnej sympatii ? ;)

Kasiar74,
Ja uważam, że bezinteresowne to takie, w którym nie dostajesz niczego w zamian - zarówno pod względem materialnym jak i emocjonalnym. Natura jednak jest podstępna i czy tego chcemy czy nie nas wynagradza - napisałem to odpowiadając MIPG.
"Bezinteresowność kojarzy Ci się z męczeństwem z robieniem rzeczy na które normallnie nie ma się ochoty" - z tym kojarzy mi się raczej poświęcenie, zarówno materialne jak i niematerialne. Bo poświęcenie to pewnego rodzaju strata.
Owszem, możesz oddać np. cały majątek i się cieszyć z tego powodu. Ktoś Ci powie - "ale super! MEGA POŚWIĘCENIE!" - wcale nie, bo tobie to nie przeszkadza, że żyjesz teraz w ubóstwie, jest ci to nawet obojętne - gdzie tu poświęcenie? Jedynie chojna ofiara.
Teraz odniosę się do reszty wypowiedzi:

"Oka ja rozumiem o co biega w tym wpisie, że człowiek tak naprawde pomaga dla własnego dobrego samopoczucia i to jest niby ta interesowność" - dobrze rozumiesz, na szczęście nie wszyscy tak robią, są wyjątki - no ale dobrze, że wogóle ludzie komuś pomagają :)

"spieram się dla zasady" - dobrze, że się spierasz ze mną i to rzeczowo, bo dzięki temu bardziej drążymy temat i zaczynam rozumieć pewne mechanizmy jeszcze bardziej :)

"naprawde najłatwiej siąść przed komputerkiem i ponarzekać, że taka pani Zosia czy pan Rysiu to pomaga innym żeby lepiej się poczuć i nie ma to nic wspólnego z bezinteresownoscią i rozgrzeszyć w ten sposób to że nam się nic nie chce uczynić dla innych" - zgadzam się, ja jednakże nie narzekam, a cieszę że takie "Zosie" i "Rysie" pomagają, ale chcę naświetlić zagadnienie bez całej fałszywej otoczki "świętości i wielkości" tych ludzi.

Chyba już wszystko sobie powiedzieliśmy w tym temacie, ale mogę się mylić :)

Ja-zolza,
Dobrze, że wiesz bo już się zmęczyłem ;) Zośka zasługuje na podziw, ale bez przesady - na jeszcze większy podziw zasłużyłby powiedzmy ... Biskup Pieronek kwestujący na rzecz WOŚP, podczas swobodnej przechadzki po Przystanku Woodstock ... eee ... bredzę, UTOPIA, cudów nie ma! :)




-
2008/09/15 23:03:04
rewalidacyjna pedagogika ;-)
dalej jeszcze nie doczytałam,
-
2008/09/15 23:38:31
he he, masz rację, bredzisz ;p
-
2008/09/16 13:29:56
przeczytałam tę notkę zaraz po publikacji, ale nie wiedziałam co mam napisać. Niby napisałeś oczywistość w stylu: "to co dajesz to dostajesz".
Ja tam pretensji do Zosi nie mam, że jej siewiedzie kosztem czynienia dobra innym :)
-
2008/09/16 17:50:01
Przekrojone_kiwi,
Przeczytaj jeszcze komentarze :)

Ja-zolza,
No widzisz, jak mówię, że mam rację to mam rację ;) Oczywiście znowu bredzę ;)

4Wymiar,
Hmmm ... a wiesz, że czułem to "w kościach"? :) No ale nieważne. Zosia jak Zosia - dobrze, że wogóle pomaga :)
-
2008/09/16 23:32:46
Łooo... przyznaję,że o ile notkę jeszcze przeczytałam tp przy komentarzach po ponad połowie juz wymiękłam. Tak moim zdaniem to z tym podziałem przesadzasz, jets on niejako sztuczny, wyolbrzymiasz coś co jest naturalne. Pomoc bezinteresowna kojarzy się z tym,że nie otrzymujesz za to materialnej korzyści lub tego samego w zamian. Piętnowanie faktu,że pewna pomoc może sprawiać,że czujemy się dobrze a inna jest męczarnią.. No cóż.. czy to aż takie szlachetne że się zmuszę do stania na mrozie czy fakt,że wierząc w ideę tego stania pójdę z własnej woli? To,że człowiek poczuje się dobrze nie jest dowodem na jego "interesowność", to po prostu naturalna reakcja jak potrzeba oddawania moczu - gdy mamy pełny pęcherz odczuwamy dyskomfort, gdy go opróznimy - "szczęście". Więc można by stwierdzić,że nie jestesmy bezinteresowni oddając mocz bo robimy to dla włąsnego komfortu i przyjemności... Dochodzimy w ten sposób do z lekka chorych wniosków tak na moje oko ;p Pozdrawiam ;p
-
Gość: jenna, adug120.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/09/17 19:56:33
hehe, ile komentarzy :D podziwiam ze chcialo Ci sie na wszystkie odpisywac.. wiec albo musisz zawsze postawic na swoim albo po prostu masz tak "zajmujace zycie" ze nie wiesz co z tym czasem robic... to wiec od poczatku co mnie zafascynowalo.. zwlaszcza teksty :"PIĘKNO KOBIETY POZNASZ O PORANKU" ( bo naprawde udowodniłes, mysle wielu kobietom ze nie sa brzydkie.. i caly tekst byl bardzo ujmujący) , "OT TAK SOBIE, BEZ SENSU" ( bo czytajac czułam jakbym słyszała samą siebie.. ten sam punt widzenie tylko w stosunku co do faceta.. ) no i tylko tyle.. nie chcę więcej słodzić... bo od tego są inni.. a co do krytyki.. niestety nie ulzy mi, wiec po co ma to robic..zreszta i tak Ty zawsze masz racje wiec sie dziwie całej reszcie po co w ogole udziela jakichkolwiek komentarzy.. co do grzecznej dziewczynki.. bardzo chcialabym nia byc.. bo moze wtedy naprawde bys mnie serio zafascynował...
pozdrawiam wszystkich komentujących, z wyjątkiem Pana Raz79.. : i tylko mi nie mow ze kogos dyskryminuje..:p heh..bo niestety ja nigdy nie dorownam Tobie.. buziaki :**
-
2008/09/18 17:25:43
Suncarol,
Pozwól, że odniosę się do Twojej wypowiedzi:

"Tak moim zdaniem to z tym podziałem przesadzasz, jets on niejako sztuczny, wyolbrzymiasz coś co jest naturalne." - owszem, robię to specjalnie, czasem trzeba coś "wyolbrzymić", żeby lepiej poznać pewne mechanizmy - to tak jak oglądanie pewnych rzeczy pod mikroskopem. No i jeszcze jedno - naturalne, czyli dzięki naturze - no właśnie o to mi chodzi, że natura nas tak stworzyła - ot, spisek :)
Oddawania moczu bym do tej sprawy nie mieszał, bo to już czynność niejako wymuszona, przez organizm, tak samo jak wiele innych - kwestia zupełnie odrębna.

"Piętnowanie faktu,że pewna pomoc może sprawiać,że czujemy się dobrze a inna jest męczarnią.. No cóż.. czy to aż takie szlachetne że się zmuszę do stania na mrozie czy fakt,że wierząc w ideę tego stania pójdę z własnej woli?"- ależ ja wcale nie piętnuję, tylko uważam, że często nasze motywy są inne niż nam się wydaje i nie wszystko jest takie, jak wygląda na pierwszy rzut oka. Poza tym, stanie na mrozie jak się tego nie chce nie jest szlachetne lecz stanowi poświęcenie, marne co prawda, ale zawsze jakieś :)
Serdecznie Cię pozdrawiam :)

Jenna,
Odpisuję, bo szanuję moich czytelników, nawet jak mają inne zdanie, co najwidoczniej Ci umknęło.
"albo musisz zawsze postawic na swoim" - PUDŁO! :)
"albo po prostu masz tak "zajmujace zycie" ze nie wiesz co z tym czasem robic..." - ZNOWU PUDŁO, TAK MI PRZYKRO :)
Widzę, że reprezentujesz sobą klasyczny przykład osoby, która jak się zgadza z autorem, to autor jest "cacy", ale jak już napisze coś kontrowersyjnego lub coś z czym się nie zgadzasz, to już autor jest "be", a jeszcze jak już się z nim ktoś zgadza, to już tragedia, komentator "lizidupiec" lub "cizia" - przykre, ale cóż, masz prawo tak uważać.

"Ty zawsze masz racje wiec sie dziwie całej reszcie po co w ogole udziela jakichkolwiek komentarzy.." - Hahaha! Spadłem z krzesła .... przepraszam, haha ... no ok, dziw się dalej, może kiedyś pojmiesz jak bardzo się mylisz no a po co są komentarze, to każdy chyba wie co nie ?
I tym optymistycznym akcentem zakończę tą słodką wymianę zdań.
P.S:
A ja Ciebie i tak pozdrawiam, bo oprócz tego że trochę na mnie "najechałaś" dopowiadając sobie przy okazji masę rzeczy, powiedziałaś że się nie zgadzasz, ale nie miałaś argumentów do rzeczowej dyskusji, to nic do Ciebie nie mam.
Wpadaj nadal, może się jeszcze miło zaskoczysz, może nie - czas pokaże ... :)
-
Gość: jenna, aduk47.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/09/18 18:29:02
heh, widze ze nie zlapales sie na mój chwyt... :p ostry jesteś ale miałam nadzieję że bardziej po mnie "pojedziesz"...okazałeś sie bardziej dojrzały niż myślałam..a przy tym naprawde uwierzyłam, że potrafisz szanować swoich czytelników i komentatorów.. podziwiam..i właśnie to mi zaczyna sie w Toebie podobać... no udało Ci się mnie zaskoczyć...jak najbardziej pozytywnie.. nie lubie słodzić.. i rzadko to robie..więc już wystarczy.. i nie jest tak że jak sie z Tobą nie zgadzam to jesteś "be" przeciez człowiek zawsze może zmienić swoje zdanie..ja powoli zmieniam.. ale żebyś zrozumiał że nie wszystkie osoby które sie z Tobą zgadzaja nazywam cizią.. :p to tylko oficjalnie moge powiedzieć że w większości z Twoich przemyśleń, tekstów się zgadzam..
pozdrawiam goroąco :** pa słonko
-
2008/09/18 20:07:55
Jenna,
Bo ja jestem jak czosnek - ostry i dla niektórych śmierdzący, lecz jak już mnie "przetrawisz" to Ci wyjdzie na dobre.
Dziękuję za komplementy, ale ... masz rację - nie rób tego za często i za dużo, bo to nikomu nie wychodzi na zdrowie - zresztą sama zapewne wiesz, że mężczyźni uwielbiają być chwaleni no ale co za dużo to i świnia ... ;)
W każdym razie - tak jak napisałem wcześniej - zaglądaj tu nadal i komentuj częściej :)
-
2010/05/26 11:12:23
Również zawsze twierdzę że nie ma czegoś takiego jak pomoc "bezinteresowna".
Sam jestem przypadkiem który czerpie ogromną radość z pomagania innym, i choć niektórzy często podziwiają moją bezinteresowność, zawsze staram się wytłumaczyć że nie ma czegoś takiego jak bezinteresowność.
To tak jak by powiedzieć że kibic dopinguje swoją drużynę bezinteresownie, tak nie jest, on czerpie radość ze sportu, a radości po zwycięstwie nie da się opisać słowami.
Dokładnie tak samo jest z pomaganiem innym, dla mnie jest to coś co daje mi wytchnienie od życia codziennego, coś co daje mi siłę do dalszej egzystencji i osiągania sukcesów zawodowych.
Bez tej siły nie doszedł bym do połowy tego co osiągnąłem w życiu, czy robię to bezinteresownie?
NIE !
Robię to dla innych, ale głównie dla siebie i swojej satysfakcji, a że korzystają na tym Ci którzy tego potrzebują to już inna sprawa, ktoś złośliwie nawet moż epowiedizeć "skutek uboczny".
-
Gość: Jerz-o-zwierz, 213.76.153.18*
2010/06/05 21:51:23
-
Gość: Stefan, aaxg159.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/12/11 14:13:53
Właśnie, a propos rewanżu za dobre uczynki, kiedyś pomogłem znaleźć pracę koledze u mojego znajomego. Praca polegała na wyremontowaniu mieszkania - zrobiłem to bezinteresownie bo nie mieli kasy i mają malutkie dziecko na utrzymaniu.Oczywiście jak przedmiotowa Zosia nie chciałem w zamian nic tylko słowo dziękuję i chwilowego uczucia spełnienia.Kolega policzył znajomemu taniej ale i tak za remont wyszło trochę.Słowa dziękuję nie usłyszałem od potrzebujących tylko od właściciela mieszkania a nie tego oczekiwałem, bo w sumie za co ma dziękować osoba której załatwiłem pracę przecież wszystko wykonała własnymi rękoma, Jeszcze kwestia żony potrzebującego pracy, właściciel mieszkania przyszedł tego samego dnia do kolegi żeby się rozliczyć do końca, kolegi nie było wiec pieniądze podjęła żona kolegi z wielką pretensją.Rozumiem gdyby to było 10zł to nie ma co zawracać głowy ale kwota była inna. Wniosek jest taki że nie ma sensu pomagać, ludzie nigdy nie dziękują a paradoksem jest to że nie dziękuje strona która dostała pracę tylko ta która płaci !!! Nie zauważyliście, tak jest w 90% przypadków, dziękujemy za remont, za usługi które zlecimy mimo iż mamy wybór ekip, firm itd.